Minister Krystyna Szumilas wspiera młodzież LGBT

W żadnej polskiej szkole nie może być miejsca na wyzwiska, szykanowanie, szantażowanie, bicie. Żaden nauczyciel nie może wzywać do nienawiści czy przemocy wobec osób LGBT, choćby przez obrażanie ich. Zadaniem szkoły jest wszechstronny rozwój ucznia. Chciałabym, aby ten rozwój był wolny od strachu, dyskryminacji i przemocy. Wspieram was i będę pracować, abyście mogli w pełni korzystać z edukacji i wszystkich praw, które przysługują wam jako uczniom. Z poważaniem, Krystyna Szumilas, Minister Edukacji Narodowej.



Drodzy uczniowie i uczennice,

Jesteście grupą tak różnorodną jak reszta społeczeństwa. Są wśród was osoby różnego pochodzenia, różnych wyznań i o różnej sprawności, ale też o różnej orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Zwracam się w szczególności do was, młodzi geje, lesbijki, osoby biseksualne i transpłciowa, bo wiem jak wam jest trudno.
Rozumiem, że często czujecie się osamotnieni, bo nie macie się do kogo zwrócić. W obawie przed wykluczeniem społecznym i niezrozumieniem ukrywacie się i nie zwierzacie się ze swoich uczuć i problemów ani kadrze, ani kolegom i koleżankom z klasy. Czasem nie możecie porozmawiać o waszych problemach nawet z najbliższą rodziną. Ale chcę, żebyście wiedzieli, że uważam, że szkoła powinna być dla was miejscem, w którym czujecie się bezpiecznie i w którym możecie otrzymać wsparcie od nauczycieli, pedagogów i dyrektorów.
Macie prawo do bycia sobą i wyrażania tego, macie prawo do pozyskiwania na lekcjach rzetelnych i prawdziwych informacji na temat zjawisk, które was dotyczą, macie prawo do okazywania że jesteście zakochani, macie prawo do edukacji wolnej od stereotypów i do szacunku. Przede wszystkim macie prawo do tego, aby na korytarzach szkolnych i w salach lekcyjnych czuć się bezpiecznie i móc polegać na nauczycielach, którzy będą reagować w sytuacjach przemocy.
W żadnej polskiej szkole nie może być miejsca na wyzwiska, szykanowanie, szantażowanie, bicie. Żaden pedagog nie może usprawiedliwiać sprawcy orientacją seksualną ofiary ani tym bardziej prowokacją. Żaden nauczyciel nie może wzywać do nienawiści czy przemocy wobec osób LGBT, choćby przez obrażanie ich. Zadaniem szkoły jest wszechstronny rozwój ucznia. Chciałabym, aby ten rozwój był wolny od strachu, dyskryminacji i przemocy.
Wspieram was i będę pracować, abyście mogli w pełni korzystać z edukacji i wszystkich praw, które przysługują wam jako uczniom.



Z poważaniem

Krystyna Szumilas
Minister Edukacji Narodowej


Taki list przygotowała dla Ministra Edukacji Narodowej młodzież szkolna, która ma dość homofobii i transfobii w szkole. Ta sama młodzież, która wystąpiła w nowym filmiku KPH. Poszli dzisiaj, z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii i Transfobii, pod Ministerstwo Edukacji Narodowej, żeby w biurze podawczym złożyć przygotowane przez siebie pismo wraz z listem przewodnim, w którym piszą między innymi:

My i nasi znajomi codziennie doświadczamy ze strony innych uczniów i niejednokrotnie nauczycieli złego traktowania, a nawet przemocy. Nie wolno nam otwarcie mówić o naszych zakochaniach i związkach. Nie wolno nam mówić o tym kim jesteśmy. Słyszymy na korytarzach wyzwiska „lesba!”, „pedał!”. Słyszymy groźby. Inni uczniowie popychają nas, plują na nas. Nauczyciele rzadko reagują. Czasem nawet przyłączają się do sprawców i szydzą z nas. Niekiedy nauczyciele mówią, że jesteśmy chorzy, zboczeni. Rzadko zdarzają się nauczyciele czy pedagodzy, którzy nie uważają nas za gorszych, ale i oni nie potrafią sobie poradzić z przemocą słowną i fizyczną z jaką się spotykamy. Zdarza się, że zastanawiamy się co zrobić, aby kolejnego dnia do tej szkoły nie iść i nie słyszeć już tego wszystkiego co sprawia, że nie chcemy dalej żyć.

I na koniec proszą o spotkanie i o podpisanie przygotowanego listu. Chcą, żeby był on wyrazem tego, że zdaniem Ministerstwa Edukacji Narodowej należy im się szacunek, godność i bezpieczeństwo. Ale MEN, mimo telefonicznych zapowiedzi o ich wizycie nie zareagował. Oczywiście nie wierzyli, że Ministra przyjmie list osobiście, ale mieli nadzieję, że wydelegowany zostanie chociaż jeden urzędnik czy urzędniczka, którzy będą w stanie powiedzieć cokolwiek na temat przemocy i dyskryminacji, z którą uczniowie i uczennice muszą żyć na co dzień. Marazm, biurokracja, ignorowanie potrzeb młodzieży szkolnej?
KPH dobija się do MEN-u od 9 lat i jak dotąd bez większego skutku. W środku tego budynku musi siedzieć jakiś głęboki lęk, który nie pozwala im na rozmowę z organizacją LGBT. Jedyna opinia jaka wyszła z budynku przy Alei Szucha na temat rozgorzałej dwa dni temu dyskusji na temat podręcznika „Lekcja Równości” dotyczyła tego, że użyta przez media nazwa „podręcznik” jest nadużyciem. Ani słowa o nierzetelności merytorycznej, jakiej dopuszczają się media (bo dziennikarze nie zdołali przeczytać 50-cio stronnicowej broszurki, w której 1/3 to obrazki). Ani słowa też o problemach, na jakie odpowiada „Lekcja Równości”. Zdaje się, że PR-owcy MEN-u stają na rzęsach, żeby się wypowiedzieć tak, aby się nie wypowiedzieć wcale. Ale prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się z ich strony merytorycznej wypowiedzi.
Rzeczpospolita trąbi, że studniówki są dyskryminujące i bezmyślnie powtarzają to wszyscy inni mimo tego, że to dalekie od prawdy. Bo tu nie chodzi o to, że studniówka (czy Walentyki) są obchodzone, ale o to, że młodzieży nieheteroseksualnej odmawia się zaproszenia partnera tej samej płci. A już tym bardziej zatańczenia poloneza. Pawłowicz na frondzie z kolei krzyczy, że zboczeńcy precz od szkół (w kontekście zapraszania przedstawicieli organizacji LGBT na lekcje). A prawda jest taka, że młodzież czuje potrzebę otrzymywania rzetelnej wiedzy pozbawionej tabu i potrzebę, aby czuć, że nie jest osamotniona i jedyna ze swoimi problemami. I praktyką cenioną od lat przez młodzież i nauczycieli jest rozmowa w czasie lekcji z przedstawicielami różnych grup mniejszościowych i organizacji, którzy potrafią przybliżyć problematykę dyskryminacji oraz uwrażliwić młodzież. Osobiste doświadczenia przekazywane przez nich są często cenniejsze niż wiedza podręcznikowa i umożliwiają bliższe poznanie tematyki, a co za tym idzie, są dla młodzieży narzędziem i motywacją do dawania wsparcia kolegom i koleżankom przynależącym do grup mniejszościowych. W tym LGBT. Pani Żaneta Szafer pisze w swoim tekście na naTemat.pl, że „poszłam na studniówkę z kolegą, tańczyliśmy poloneza, dobrze się bawiliśmy i nie czułam się dyskryminowana w żaden sposób”. Pani Żaneto, serdecznie gratuluje! Ale ani moje doświadczenie, ani pani, ani to jak się z nim czujemy nie jest prawdą objawioną i uniwersalnym doświadczeniem wszystkich młodych osób LGBT. I niezależnie od tego jak pani się z tym czuje, to jeżeli jeden kolega z ławki może zatańczyć ze swoją dziewczyną, a drugi nie może ze swoim chłopakiem, to jest to przejaw nierównego traktowania. Ale zgadzam się, że są poważniejsze problemy niż studniówka. Np. kiedy 14-latek chce iść na swój egzamin gimnazjalny a tam pół szkoły stoi przed wejściem i krzyczy z uniesionymi pieściami „PE-DAŁ! PE-DAŁ!”. Albo kiedy piszą do naszego biura rodzice, że ich dziecko właśnie miało próbę samobójczą i w liście napisało „przepraszam, jestem homo”.
Dla nich, dla Rzeczpospolitej i Pawłowicz (żeby się zastanowiły, zanim wyleją wiadro błota na młodzież LGBT) i dla pani Żanety dedykuję poniższy film z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii i Transfobii. Ale przede wszystkim dla nich. I wszystkich innych młodych ludzi, którym jest trudno przez to kim są. Nasze doświadczenia są różne tak jak my jesteśmy różni. Nie sposób mierzyć je jedną miarą. Ale wszystkim nam zależy na życiu bez dyskryminacji i przemocy. I kiedyś tam dotrzemy a dziś będzie tylko historią.

Trwa ładowanie komentarzy...