Wszędzie dobrze. Tylko nie u nas

To był szczęśliwy tydzień dla osób LGBT. We Francji i w Urugwaju. My mieliśmy w sobotę marsz Młodzieży Wszechpolskiej, która przeszła ulicami Warszawy z hasłem "nie czerwona, nie tęczowa tylko Polska narodowa" na ustach oraz marsz ONR w Szczecinie, który głosił wszem i wobec, że "na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści" (i pedały pewnie też).

Ale Policja, jak twierdzą media, nie odnotowała żadnych zakłóceń ani incydentów. Jeżeli publiczne skandowanie haseł, u podstaw których leży nienawiść do wszystkiego, co nie jest białe, polskie, narodowe, katolickie i heteroseksualne nie jest zakłóceniem, to ja już naprawdę nie wiem co jest. I pewnie jeszcze długo nikomu to nie będzie przeszkadzać, jeżeli rząd nie zainteresuje się eskalacją przemocy nacjonalistycznej.



Ale trudno, żeby Donald Tusk starał się efektywnie przeciwdziałać takiemu zjawisku, skoro nie był w stanie zebrać swojej partii do kupy i przegłosować skierowania do dalszych prac projektów ustaw o związkach partnerskich w styczniu tego roku. Może gdyby to mu się udało to chociaż ten problem miałby z głowy i jego kraj nie byłby tak daleko w tyle za Wielką Brytanią, Hiszpanią, RPA, Portugalią, Szwecją, Norwegią, Finlandią, Austrią, Niemcami, Belgią, Lichtensteinem, Luksemburgiem, Węgrami, Islandią, Czechami, Holandią, Danią, Słowenią, Irlandią, Szwajcarią, Argentyną, Izraelem, Stanami Zjednoczonymi (dużą częścią), Meksykiem, Brazylią, Francją i kilkoma innymi krajami, do których dołączył w zeszłym tygodniu Urugwaj.

W Urugwaju przyjęto pięć lat temu związki partnerskie w stosunku 81:6 głosów i o dziwo, świat się nie zawalił. Co więcej, nie zanotowano w ciągu ostatnich pięciu lat spadku zawieranych małżeństw ani wzrostu odsetka rozwodów, kataklizmów, opanowania kraju przez szatana. W związku z tym jeszcze w 2009 roku jeden z przywódców obecnie rządzącej partii obiecał, że jeśli wygrają wybory to do końca kadencji wprowadzą równość małżeńską. Nasz premier mówił to samo w 2011 roku, ale rząd w Urugwaju pracował ostatnie 4 lata zamiast ukkrywać się za źle zinterpretowaną konstytucją. Poprawka czeka teraz tylko na podpis prezydenta.

Jeśli chodzi o Francję, to jej obywatele i obywatelki cieszyli się PACSem przez ostatnie 14 lat, a w listopadzie 2012 roku rząd francuski z premierem na czele złożyli do Parlamentu projekt nowelizacji prawa o małżeństwie, który gwarantował dostęp do tej instytucji bez względu na płeć. Projekt otrzymał wsparcie prezydenta, cztery miesiące później (w lutym) został przyjęty przez Narodowe Zgromadzenie, pół roku później (w kwietniu) przez senat. Ustawę czeka jeszcze tylko ostatnie głosowanie nad poprawkami zgłoszonymi przez senat w czasie drugiego czytania, ale wszystko wskazuje na to, że francuski premier (podobnie jak ten w Urugwaju) wywiążę się z obietnicy danej wyborcom. Nazwę to dobrym przykładem.

Bo u nas sytuacja wygląda tak, że trzy projekty upadły głosami posłów i posłanek partii rządzącej, którzy ideologicznie usadzeni są (z Ministrem Sprawiedliwości na czele) bliżej Solidarnej Polski niż jakiegokolwiek centrum. I obiecano nam, wielokrotnie, że jeszcze w tym roku związki partnerskie powrócą na agendę, ale jedyny ponownie złożony projekt, który wyszedł z SLD, najpierw utkwił na długo w Biurze Legislacyjnym i w Biurze Analiz Sejmowych, a teraz Marszałek Kopacz zwróciła się do wnioskodawców o uzupełnienie założeń projektu. Zgodnie z Regulaminem Sejmu takie założenia można ominąć jeśli Marszałek Sejmu uzna kwestię, której dotyczy projekt za ważną i palącą. Tak się stało w zeszłym roku przy całym zamieszaniu z niszczarką sejmową, które KPH wywołało umożliwiając obywatelom i obywatelkom wysłanie maila do Marszałkini Kopacz przez swoją stronę internetową. Czy w 2013 roku już zmniejszyło się zapotrzebowanie na ten projekt?

O projekcie Ruchu Palikota nic nie wiadomo. Tym bardziej głucho o projekcie, który miał wyjść ze specjalnie powołanej do tego celu komisji Platformy Obywatelskiej. Na początku kwietnia wysłaliśmy do Zarządu PO pismo z prośbą o informacje kto jest w komisji i jakie jest plan jej prac, ale jak dotąd odpowiedzi nie ma. Wierzę, że poseł Grupiński się z nami skontaktuje. Nie wypada być szefem partii "obywatelskiej" i ignorować obywateli.

W chwili obecnej, chociaż bardzo cieszy nas poprawa sytuacji osób LGBT we Francji i Urugwaju, żałujemy, że nie jesteśmy nawet blisko takiego szczęścia. Historia pokazuje, że elektorat szanuje prawa człowieka i ci, którzy obiecują poprawę i obietnic tych nie spełniają, nie pozostają u władzy długo. Oczekujemy zmian. I to jeszcze w 2013.
Trwa ładowanie komentarzy...