O autorze
Wizją KPH jest Polska bez homofobii, bifobii i transfobii, akceptująca osoby homo-, biseksualne i transpłciowe, celebrująca różnorodnośc, przeciwna dyskryminacji i nietolerancji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Polska, w której prawa człowieka są respektowane, a każdy jest traktowany równo i sprawiedliwie z poszanowaniem różnic społecznych, kulturalnych, politycznych i religijnych. Dążymy do tego przez rzecznictwo, działalność naukowo-badawczą, działania społeczne i inicjowanie przemian, których efektem będzie wyrównanie praw, przy zaangażowaniu pracowników, stażystów, wolontariuszy i członków działających na terenie całego kraju wraz z ich wiedzą oraz umiejętnościami i doświadczeniem; oraz tworzenie społeczeństwa obywatelskiego, charakteryzującego się aktywnością i zdolnością do samoorganizacji.

KPH jest jedyną ogólnopolską organizacją ekspercką nakierowaną na zmianę prawa oraz jego praktyki w kontekście poszanowania praw osób LGBT.

Na kogo zagłosuje obywatel_ka LGBT?

Głosują za równością osób LGBT czy za ograniczeniem wolności?
Głosują za równością osób LGBT czy za ograniczeniem wolności? Kampania nakogo.info
Na Facebooku wszyscy zapraszają, na każdym kroku spoty wyborcze mówiące o tym jak bardzo można każdemu z osobna i wszystkim na raz zaufać, demokracja, wolność, równość, obywatele. Ba, są nawet tacy, którzy znają zasady działania i kompetencje ciała, do którego kandydują. I na pierwszy rzut oka i tak nie ma na kogo głosować.

Po pierwsze, chodzę na wybory. Po drugie, oddaje ważne głosy. Po trzecie, sprawdzam na kogo głosuję.

Nie daję się przekonać oficjalnej linii partii, bo nawet jeśli deklarują one zgodność z wartościami wyznawanymi przeze mnie, to zawsze się znajdzie jakiś poseł albo posłanka (lub przewodniczący partii – najgorzej), który nazwie kogoś innego „ciotą”, zapomni o głosowaniu albo się w nim pomyli.

Nie przekonuje mnie też filozofia głosowania na tych, którzy mają szansę wygrania wyborów. Statystyki to jedno, zaskakujące decyzje nad urnami to drugie. Chociaż w cuda nie wierzę.

Nie uznaję głosowania „na mniejsze zło”, za jedną partią „żeby nie wygrała inna” ani na Lady Gagę (taki niby wyraz obywatelskiej krytyki władzy).

W wyborach do Parlamentu Europejskiego głosuję z łódzkiego i do wyboru mam 12 Komitetów Wyborczych a na nich w sumie 118 kandydatów i kandydatek. Szybki przegląd Komitetów z mojego okręgu:
Trzy komitety mają na liście 50% kobiet: Europa Plus, Zieloni i Demokracja Bezpośrednia. Tylko E+ i Zieloni potrafią stosować suwak (sądząc po liście Demokracji Bezpośredniej kobiety zajmują raczej doły partii). Europa Plus i SLD-UP nawet umieściły kobiety na jedynkach. Szacuneczek. Z tym, że SLD-UP nie ma ani suwaka, ani 50%.
Wszystkie pozostałe komitety umieściły na swoich listach po 4 kobiety (na 10 miejsc). Spotkać je można w większym zagęszczeniu na dołach list Ruchu Narodowego, Prawa i Sprawiedliwości, Samoobrony, Polski Razem, Nowej Prawicy i Polskiego Stronnictwa Narodowego. Suwak PRAWIE udało się zastosować Solidarnej Polsce i Platformie Obywatelskiej. Przeszkoda była natury matematycznej.
Kandydaci i kandydatki z sześciu komitetów mojego województwa w ciągu ostatnich pięciu lat pełnili obowiązki parlamentarne, czy to w Polsce czy w Europie – w sumie 12 osób. W moim okręgu aż pięcioro z nich należy do Prawa i Sprawiedliwości, z czego czwórka była w polskim Sejmie. Gdyby przyjrzeć się całościom partii, które wystawiają ludzi na listach, łatwo można byłoby zrobić porównanie jakości ich pracy na rzecz naszej konstytucyjnej równości. Każda partia ma zarówno w polskim jak i europejskim Parlamencie określoną liczbę głosów w określonej liczbie głosowań z ostatnich pięciu lat. Tych głosowań w sprawach dotyczących LGBT było 12 – trzy w Europie i dziewięć w Polsce. Żeby zilustrować to jak głosowały partie z historią parlamentarną ostatnich pięciu lat zrobiłam obrazek:



Można z niego wywnioskować rzeczy oczywiste: po pierwsze, że Solidarna Polska, Polska Razem i PiS nie przepadają za LGBT. Jeśli już biorą udział w głosowaniu, to głosują przeciw – poza kilkoma wypadkami przy pracy. Sprawa ma się podobnie z PSL. Po drugie, że SLD-UP i Europa Plus (tudzież Twój Ruch) głosują za równością osób LGBT, skuteczniej w Europie niż w Polsce – tutaj też było kilka wypadków przy pracy. Rzecz nieoczywista brzmi tak: o tyle o ile Platforma potrafi zachować pozory w Polsce (szokujące 59% głosów oddanych za równością w dziewięciu polskich głosowaniach), to w Europie prezentuje w pełnej krasie swą zaściankowość – 8% oddanych za, 57% oddanych wbrew równości, a przy 35% okazji posłowie i posłanki wstrzymali się, wyjęli karty do głosowania, wyszli, albo w ogóle nie przyszli na głosowania.

Oczywiście nie wszyscy kandydaci i kandydatki z mojego okręgu mieli szansę wykazać się w pracach parlamentarnych, ale wszyscy mieli okazję przekonać mnie podpisując deklarację poparcia, którą zarówno Kampania Przeciw Homofobii jak i ILGA-Europe dystrybuowało przez ostatnie dwa miesiące. Deklaracja mówi, że w przypadku dostania się do Parlamentu Europejskiego osoba będzie działać na rzecz praw osób LGBT, m.in.: swobodnego przepływu obywateli UE między krajami członkowskimi (w tym tego, aby prawa ludzi, którzy zawarli formalny związek w kraju A były respektowane w kraju B), sprawnego i pełnego prawa antydyskryminacyjnego (bo teraz tylko niektóre grupy chronione są tylko w niektórych sytuacjach), zwalczania przemocy motywowanej nienawiścią (która jest ogromnym problemem w całej Europie) czy ochrony uchodźców (którzy uciekają z krajów, gdzie za orientację nieheteroseksualną grozi im śmierć lub więzienie). W moim okręgu deklarację podpisało w sumie pięcioro kandydatów i kandydatek (spośród 118), z czego troje kandyduje z list Zielonych.

Ja wcale nie mówię, że wybór jest łatwy. Wręcz przeciwnie. Na Facebooku wszyscy zapraszają, na każdym kroku spoty wyborcze mówiące o tym jak bardzo można każdemu z osobna i wszystkim na raz zaufać, demokracja, wolność, równość, obywatele. Ba, są nawet tacy, którzy znają zasady działania i kompetencje ciała, do którego kandydują. I na pierwszy rzut oka nie ma na kogo głosować. Dobry wybór wymaga intelektualnego i czasowego nakładu. Wymaga przeczytania biografii, sylwetek i wypowiedzi kandydatów i kandydatek. Niejednokrotnie dokładnego prześledzenia ich poczynań. Ja powyższą analizę zrobiłam w 15 minut (plus kolejne dwadzieścia na narysowanie tabelki w programie graficznym), bo kilkanaście osób pracowało przez ostatnie dwa miesiące nad tym, żeby te wszystkie dane zebrać i umieścić na portalu naKogo.info. Żeby łatwiej było wybrać. Bo wbrew pozorom, Unia Europejska zrobiła więcej dla praw osób LGBT niż Polska. Dzięki UE osoby nieheteroseksualne chronione są przed dyskryminacją w pracy (też na podstawie umów cywilnoprawnych) a organy ścigania mają wytyczne dotyczące wrażliwości na orientację seksualną i tożsamość płciową ofiar. Dobre głosowanie przyczyni się do jeszcze większych zmian.

Zapraszam do obejrzenia spotu i odwiedzenia strony.

Trwa ładowanie komentarzy...